niedziela, 5 listopada 2017

Vol.1

Nic nie zapowiadało takiego zakończenia...

Był piękny tegoroczny poranek.
Po wymienieniu kilku zdań przez telefon postanowiłam umówić się na spotkanie z Panią Rozalią.
Zapowiadało się piękne przyjęcie: pełne kwiatów i zieleni.
Na spotkanie przyszłam punktualnie, zresztą zawsze tak przychodzę.
Nie znoszę się spóźniać, a Rozalia się spóźniała.
W końcu przyszła, razem z Kuzynką.
Często zdarza się tak, że przyszłe Panny Młode przychodzą na spotkanie z bliskimi osobami. 
Może to i dobrze..., a może nie ... 
Zaczęłyśmy rozmawiać...
O oczekiwaniach, stylistyce, koncepcji wystroju sali i wreszcie o budżecie na całość zamówienia. 
Rozalia miała określony budżet i chciała się w nim zmieścić.
Zapytała się mnie, co może otrzymać w danej cenie.
Wymieniłam jej wszystkie elementy, które mogłaby mieć za tą kwotę.
Przystała na to.
Ucieszyłam się, że już na pierwszym spotkaniu mamy ogólny zarys zamówienia. 
Miałam przesłać maila z wyszczególnionymi elementami zamówienia.
Tak też zrobiłam.

Do wesela pozostało kilka tygodni.
Był spokój.
Spokój przed burzą, która wkrótce miała nadejść.
W życiu nie pomyślałabym, że ludzie mogą być tak wredni i przy okazji mogą wciągnąć w swoje gierki postronne osoby.
Dla mnie zachowanie Rozalii to mistrzostwo...
Mistrzostwo intrygi.

Ale o tym będzie dalej ...

****
wszystkie personalia osób zostały zmienione, tak, że nikt nie domyśli się o kogo chodzi, oprócz samych zainteresowanych osób. 

sobota, 4 listopada 2017

Dzień dobry

M A L I N O W Y   P I E P R Z  
 to życie 

Aromatyczne, pachnące słońcem, raz słodkie, raz kwaśne,
aksamitne, harmonijne,
czasami z robakiem ...

Pieprz dowolnie interpretuję ;) 
W zależności od potrzeb, kontekstu...
Dosłownie, w przenośni, do woli, z wykrzyknikiem , z przyprawą ...

***
Lubię grę słów, niuanse, małe niedopowiedzenia,
dwukropki, trzy kropki ;) 

Wbrew pierwszym pozorom będzie to blog lifestylowy ;) 
z dużą domieszką przemyśleń. 


***
M A L I N O W Y      P I  E P R Z 



Wszystkie teksty na blogu są moją własnością i podlegają ochronie o prawie autorskim 
Wszystkie zdjęcia na blogu są albo moją własnością, albo mam prawo do ich publikacji. 
Wszystkie treści na blogu podlegają ochronie o prawie autorskim 



sobota, 31 grudnia 2016

Zoi zamyśliła się
To, co od dawna chodziło jej po głowie nie mogło wydarzyć się naprawdę.
Chciała najzwyczajniej porozmawiać, tak po ludzku wygadać się przed kimś.
*
Siedział i czytał coś w wielkim skupieniu.
Zawsze tak siedział i zawsze tak się skupiał.
Nie zainteresowany niczym i nikim.
Ożywiał się dopiero, gdy działo się coś złego.. żeby pokrzyczeć , obrazić rozmówcę i postawić na swoim .
Zoi nie wiedziała, czy on naprawdę taki był, czy tylko przybrał bezpieczną pozę chroniącą go od chcenia przez kogokolwiek czegokolwiek.
Połączyła ich wielka miłość, już nie młodzieńcza, ale szalona i zaborcza.
Był jej pierwszym prawdziwym chłopakiem.
Wcześniej nie interesowały ją związki. Chciała robić karierę i skupić się na nauce.
Chciała być prawnikiem w międzynarodowej korporacji, świetnie zarabiać i dostać się do zamkniętego świata dyplomacji.
*
Znowu coś ją ukłuło ...
*
Uwielbiała wysoko stawiać sobie poprzeczki i je przeskakiwać .
Była ambitna i jeżeli wiedziała, że jest w czymś dobra pokazywała to innym.
Rysowała, malowała, śpiewała, uwielbiała czytać i chodzić na długie wędrówki.
*
Zamyśliła się.
Czy jak na razie ten tekst nie jest zbyt infantylny i niedojrzały ?
*
Ale ona chyba nigdy nie dorosła.
Zawsze rozpieszczana przez rodziców, wiecznie chroniona od wszystkich trosk.
Dojrzewała pod kloszem, myśląc, że niektórych osób ( w tym jej ) nigdy nie dotkną żadne nieszczęścia.
I tak też było.
Może jest w tym prawda, że to nasze myśli tak naprawdę kształtują rzeczywistość....